Witajcie!
Tym razem czytanie i dzierganie wygląda tak:
W czytaniu ostatnia część trylogii Larssona- chyba dałam się wciągnąc w tę historie, choc czasu na czytanie, jak na lekarstwo, ale w weekendy staram się nadrabiać. Dzierga się i haftuje: jakiś drobiazg na pończoszniczych drutach, drugi przód do błękitnego sweterka, haft płaski, łąńcuszkowy i margaretkowy w jednej pracy- mają to być woreczki, czy zdąrye w nich ususzyć lawendę jeszcze sama nie wiem ;)
Wpis dodaję do akcji na blogu maknety.
Z pozytywnych wiadomości: udało mi się ukończyć jakiś wiekjszy projekt- jest to chusta w czerni, bieli i szarości. Początki tej chustu były straszne- narzucenie ponad 230 oczek i niepomylenie sie we wzorze graniczyły dla mnie z cudem. Zdecydowanie lepiej robić chusty od środka albo od dołu, niż od góry z całej szerokości. Włóczki resztkowe, ostatnio tylko resztki wyrabiam, ale myślę, że te akurat całkiem ładnie się dobrały. Chusta jest naprawdę duża, można sie w nią nieźle zawinąć. Druty nr 7.
A tu chustę wiatr porwał, co tez mi się udało obfocić :)
Zdjęcie od synka, mało wyrażne, ale widac na nim rozmiary chusty.
Fajna mi wyszła :)
Miłego wieczoru wam życzę.





















































