Wymianki, wymianki... Bralam udzial juz w bardzo wielu... Zwykle byly bardzo udane. Jak zjedziecie na dol mojego bloga to zobaczycie czesc z nich, bylo ich duzo, duzo wiecej, musze jeszcze sporo uzupelnic. Mam wam do pokazania dzisiaj dwie, a w zasadzie poltora... Dlaczego poltora?- o tym pozniej. Zaczne od tej, ktora calkowicie sie udala, czyli
Wymianki Lawendowej organizowanej przez
Anie z bloga
I wyszlo szydlo z worka.. Oto co dostalam od
Violi z bloga
Haft krzyzykowy Bardzo symatyczne lawendowe wytworki.
Wsrod prezentow byla tez pyszna kawka, ale zagarnela ja zaraz moja mama i 2 gazetki, ktore tez mama zaraz wziela ;) Nie zalapaly sie zatem do zdjecia.
A oto, co wykonala Viola. 3 zapachowe woreczki z lawenda i z hahtem. 2 z nich na zyczenie moich chlopcow- jedna z dinusiem, a drugi z pieskiem. Moi chlopcy tula teraz te podusie w lozku przed zasnieciem :)
A ja dostalam przesliczny notes, w ktorym bede moje szydelkowe notatki zapisywac:
Dziekujemy Violu! :) Ja, mama i moje dzieciatka :)
A tak wygladal prezent, ktory przygotowalam ja dla Violi:
Chcialam tylko wyjasnic: poslalam dalej pakiecik do wyszywania, ktory dostalam kiedys z jednej z wymianek od
Michaliny z bloga
Haftowane prezenty. Ale ja naprawde nie skorzystam z tego pakiecika, a mysle, ze Viola tak. Mama nadzieje, ze Michasia nie mialaby nic przeciwko temu... Moje prace to: 6 podkladek pod kubek (swietnie wygladaj tez pod kieliszkami do wina) z melanzowej lawendowej wloczki:
Lawendowy futeral na okulary z naszyta glowka misia:
Glowka misia w kolorze ciemnej lawendy zdobi tez breloczek do kluczy:
Slyszalam, ze Violi prezent sie spodobal. Dziekuje Aniu za zorganizwoanie swietnej wymianki!

A teraz niestety dosc smutny final
Wymianki z owadem organizowanej przez
Darie z bloga
Rekodzielo Etoile. Final niedokonczony, gdyz niestety moja paczka nie dotarala jeszcze do adresatki. Minelo juz 10 dni od wysylki- te 10 dni to wlasnie wymagany okres, aby zglosic zaginiecie przesylki zagranicznej. Co tez mam zamiar jutro niezwlocznei uczynic-jutro bedzie juz 11, no ale teraz jest weekend. :( W piatek probowalam sie czegos dowiedziec, ale bylo jeszcze za wczesnie. Jak juz pisalam, wiele razy juz bralam udzial w wymiankach i w mojej prawie trzyletniej internetowej obecnosci blogowej (jeszcze z poprzednim blogiem na bloxie) zdarzylo mi sie to pierwszy raz, ze nie wywiazalam sie z terminu. Bywalo, ze ja dostalam cos w ostatni dzien wymianki, albo lekko po terminie. Bywalo, ze ktos nie zamiescil moich wymiankowych prac w swoim blogu i nie poinformowal nawet, czy dotarly. Mialo tez miejsce, ze komus sie moj prezent nie spodobal i napisal o tym na blogu. Jedna paczka wrocila do mnie, bo pomylilam sie wypisujac adres o jedna litere! Paczke poslalm niezwolzcnie ponownie. Jedna paczka zostala zakwalifikowana, jako zagraniczna, a zagraniczna wcale nie byla i nieco sie po kraju blakala... Ciekawa jestem, co stalo sie z ta paczka... Jak widac mialam juz w swojej karierze przeliczene przypadki, ale takiego jeszcze nie... Bije sie w piersi, bo chyba jednak powinnam ja poslac wczesniej, biorac poprawke na tego typu wlasnie przypadki. Ogromnie mi przykro z tego powodu Majaleno... Teraz pokaze prezent jaki otrzymalam od
Majaleny z bloga
Handmade by Majalena

Bardzo ladny futeral z biedronkami, ktory jest takze ocieplaczem na kubek:
A w nim pokladki pod kubki wykonane z koralikow do zaprasowania. Niezwykle oryginalne- spodobaly sie moim dzieciom :)
Byl jeszcze zuczek zatopiony w masie plexi, karteczka z owadami, naklejki z owadami na paznokcie, herbatki, lizaczki oraz ten sliczny pierscionek:
Bardzo dziekuje Majaleno wraz z moimi dzieciatkami i obiecuje tej paczki przypilnowac, a jak nie to wysle nowa...
Darii dziekuje za organizacje wymianki.
Powiem wam, ze wszytkie przypadki o jakich pislam tak mnie nie poruszyl, jak ten. Czuje sie nierzetelna i pewnie zaraz trafie na jakas czarna liste :( uczestnicze jeszcze w dwu wymianakch, ktore ciagle trwaja, a potem chyba sie wycofam... Nie dam juz rady z napieciem, ktore teraz mam w mojej glowie...
Pozdrowienia kochani...