Szydełkuję, dziergam na drutach, rysuję i maluję, wycinam, czasem coś kleję... ;) Czasem coś uszyję... odkad pamiętam... Dodatkowo moimi pasjami sa: gotowanie, pieczenie, czytanie, pisanie wierszy, śpiew w chórze.

środa, 30 lipca 2014

Czytelnicza sroda i powtorka z rozrywki

Tym razem wpis udalo mi sie zrobic dopiero wieczorem. Od dzis moj starszak ma nareszcie wakacje, wiec dzisiaj szaleli za caly  "polk wojska", a ja zupelnie nie moglam spokojnie usiasc. Oto moj cotygodniowy raport z "frontu" czytelniczo- robotkowego:


Melduje, ze serwete skonczylam, dlatego nie zobaczycie jej juz na zdjeciu. Serweta osiagnela calkiem sluszne rozmiary: zrobiona szydelkiem 1,5 ma srednice ok. 85 cm. W tej chwili jest wyprana, wykrochmalona, suszy sie i naciaga. Jakos nie lubie slowa blokowanie, to chyba kalka z jezyka angielskiego, jak sie domyslam, jest wg. ogromnie wydziwniona, co to u licha znaczy, klade to na jakims bloku, czy co? ;))) Wole swojsko przmiace napinanie, albo naciaganie. No, ale wracajac do tematu, to niebawem po prasowaniu wam te serwete tutaj pokaze, moze sie wam spodoba? A na zdjeciu zobaczycie ksiazke wciaz te sama, co tydzien temu. Poszla co nieco do przodu, ale jakos nie wybitnie, postaram sie ja skonczyc, zanim wyjade na wakacje, zeby juz sobie zupelnie nowa wziac i tej juz nie taszczyc. Na drutach powtorka z rozrywki- czyli znow azur z tej samej wloczki, co azurowy top, pokazywany wczesniej. Tym razem bedzie torba z tym wzorkiem, jak na razie mi sie jeszcze nie znudzil. Szydelkowe drobiazgi tez sie powoli robia. Oraz zaczelam szydelkowa fioletowa chuste szydelkiem 2,5, troche sie pewnie z nia zejdzie, bo zrobilam 330 oczek lancuszka...
Akcje organizuje makneta:

A teraz wam jeszcze pokaze moje najnowsze "lupy" z przeceny. Pisalam w ostatnim poscie, ze wybieram sie po wloczki. Podobaja mi sie ogromnie. Z mietowej ma byc jeszcze jeden top (jest tego ledwie 300g), choc nie wiem, czy "uwine sie" ze zrobieniem jeszcze tego lata. Najwyzej bede nosic jako kamizelke. Z malinowej chyba dorobie szaliczek i (lub) kontrastowe plisy do topu.


Serdecznie was pozdrawiam kochani i zapraszam do kolejnego wpisu na ogladanie mojej serwety. Zapraszam tez do mojego cyklicznego wyzwania Sniadanie na swiecie.

niedziela, 27 lipca 2014

A co to?

No wlasnie- co przedstawia ponizsze zdjecie?


Moze jeszcze z drugiej strony?


No to teraz dwa zdjecia wyjasniajce caly projekt.



Nadal nic? Moze rzeczywiscie sie tym razem nie wykazalam?.... Moje najnowsze dzielo to bransoletko- mankiet :) Na razie nosze to dzielo, jak bransoletke, ale mam zamiar drobic druga i w sezonie jesienno-zimowym nosic do bluzek z dlugimi rekawami jako ozdobne mankiety. Co o tym pomysle  myslicie? Kolorystycznie praca wpisala sie w wyzwanie Szuflady. Zatem zglaszam je do tego wyzwania.


A teraz jeszcze pora pokazac zalegle prezenty, ktore wyslalam w ostatnim czasie. Kinga z bloga Moje male Decoupage... otrzymala prezent imieninowy. Uczestnicze w wymiance Kartka na imieniny organizowanej przez T-renie z bloga to co lubie


A to juz prezent z mojego kulinarnego candy, ktory otrzymala Diana z bloga Diana Art.


Mam nadzieje, ze prezenciki sie dziewczynom spodobaly :)

A teraz zmykam, bo zostala jeszcze "kapka" weekendu i moze cos porobie? ;)) Jutro jade po upatrzona welne, wlasnie jestw  przecenie :) Przeceny pozoaczynaly sie takze w pasmanteriach :) Pozdrawiam i dziekuje za wasze mile slowa pozostawiane w moim blogu :)

czwartek, 24 lipca 2014

Gazetnik

Uff, jupi! Udalo sie, choc nie wiem, jakim cudem i moge wam pokazac gazetnik zrobiony na danusiowe siodemkowe wyzwanie. To juz ostatnie haselko i chyba musze sobie pogratulowac, bo wzielam udzial w kazdym :) A Danusia podkrecala srube z haselka, na haselko, oj tak, zebysmy sie nieco naglowkowac mogly ;) Wiec powiem wam, ze i tym razem nie bylo latwo... Od razu powiem, ze w papierowej dziedzinie nie jestem zbyt uzdolniona, no, ale co tam, moje dzielo wyglada calkiem calkiem, o tak:


Robilam to "dzielo" ponad 3 tygodnie. Pierwszy etap polegal na odnalezieniu dwoch pudelek po platkach sniadaniowych, odcieciu w poziomie bocznych czesci, oraz przycieciu kawalka tekturki w ksztalcie duzego "ucha do noszenia". Nastepnie skleilam wszystkie czesci:


To ucho bylo dla mnie szczegolnie wazne, bowiem chcialam, zeby moj gazetnik mogl sie swobodnie przemieszcac ze mna po mieszkaniu, a takze wychodzic na taras. Zwykle skladuje gazety na komodzie w jadalni, teraz latwiej zabrac te najpotrzebniejsze, gdzie tylko sie chce. Nawet dwuletni maluch juz z tym gazetnikiem "paraduje" po calym domu ;) No, ale co dalej dzialo sie z gazetnikiem? Nastepnie okleilam go ze wszytskich stron papierem do prezentow.


Brzegi i "ucho" okleilam papierowa tasma. Dodalam jeszcze na przodzie spore czerwone serduszko- powtorzylam w ten sposob jeden z motywow papieru, ktorym okleilam gazetnik. 



Pomyslam sobie tez, ze bedzie to serduszko dla Danusi. Danutko to dla Ciebie w podziekowaniu za serce i usmiech, ktore wlozylas w przygotowanie siodemkowych wyzwan :) Dziekuje serdecznie. Serduszko jest tez dla pozostalch uczestniczek, ktore stworzyly tak wiele pieknyhc i roznorodnyhc prac. Dzieki temu wyzwaniu poznalam naprawde baaardzo duuuuzo wspanialych osob i ich blogow. Na koniec jeszcze kilka zdjec gotowego gazetnika- sprawdza sie w dzialaniu :)


Tutaj jeszcze na komodzie w jadalni, gdzie skladuje gazety. A na kolejnych zdjeciach powedrowal juz do salonu (gazety w ciaglym ruchu):




Jeszcze raz dziekuje za to, ze moglam wziac udzial w tych bardzo ciekawych wyzwaniach. Tak mnie zainspirowaly, ze postanowilam zrobic wlasne wyzwanie cykliczne :) Jesli macie ochote, mozecie sie przylaczyc tutaj.


Pozdrowienia! Serdecznie dziekuje za wszystkie wizyty w moim blogu i mile slowa dotyczace moich prac. :)

środa, 23 lipca 2014

Parna sroda, czytanie i dzierganie. Top z azurem.

Wczoraj z przerwami padalo przez caly dzien, potem jak tylko wyjrzalo slonce byl ogromny skwar. Dzis wszystko paruje i duchota wielka ;) Nie pytajcie mnie co lepsze.
A oto, co sie dzieje u mnie robotkowo i czytelniczo w tym tygodniu:


Tak, jak obiecalam poprzednio wzielam sie za konczenie serwety. Idzie calkiem sprawnie, wiec pewnie za kilka dni skoncze, na przyszyly tydzien? Top skonczylam, ale zostalo nieco wloczki, wiec postanowilam zrobic z niej torbe. Kochane kolezanki, pomyslalm, zeby na dole powtorzyc azur z topu (top zaraz pokaze). Jak myslicie, czy to dobry pomysl? Zaczelam tez kolejnego drobiazdzka szydelkowego (tego z ciemnej wloczki) i pewnie sie sam jakos tak mimochodem udzierga ;) Mam tez nieco szycia i chowania nitek, ale akurat sie te rzeczy nie pokazaly na zdjeciu... Czytelniczo tak sobie-przeczytalam jakies 50 stron, ogolnie cos malo czasu na czytanie, maluchy na dworze szaleja... Moze jednka uda sie przeczytac w tym tygodniu wiecej, bo ksiazka naprawde wciaga :)


Wspolne czytanie i dzierganie u maknety :)

A teraz pora pokazac moj top z azurem, ktore dzielnie dziergalam podczas kilu ostatnich srodowych spotkan. Jak nic przyda sie na te upaly :)




Dekolt i pachy zostaly wykonczone szydelkowymi oczkami rakowymi.
 A tu jeszcze jedno zdjecie, tym razem na "ludziu" :) Kolor topu najbardziej wierny oryginalowi na zdjeciach w plenerze :)



A na koniec zapraszam was jeszcze do mojego cyklicznego wyzwania Sniadanie na Swiecie



Tym razem spotykamy sie w Indiach.


Wszystkiego dobrego kochani i pozdrowienia bardzo sloneczne :)

niedziela, 20 lipca 2014

Nasze Sniadanie na Swiecie. Indie. Zaproszenie do cyklicznego wyzwania

Dzis chcialbym was zaprosic do blogowej zabawy w ramach naszego cyklicznego wyzwania:


Kilka raz juz udalo mi sie spotkac z wami na moim blogu w roznych miejscach na swiecie: W kwietniu bylismy razem w Paryzu i w Wiedniu, a w czerwcu na Capri. Dosc spore zainteresowanie tymi spotkaniami i wspolpraca z trzema moimi blogowymi kolezankami zaowocowala powstaniem cyklicznego wyzwania na ten temat- Sniadanie na Swiecie (Banerek powyzej). Czy mielibyscie ochote wziac udzial? Serdecznie zapraszam. Zapisac mozna sie u mnie lub u pozostalych organizatorek wyzwania. Tutaj zasady naszych dzialan:
1. Udzial moga wziac osoby posiadajace bloga o tematyce zwiazanej z rekodzielem.
2. Prace uczestniczace w wyzwaniu maja byc zrobione  w terminie podanym w danym temacie wyzwania, zwiazane scicsle z tematem, nigdzie wczesniej niepublikowane. Praca musi byc zwiazan z podanym tematem wyzwania. Mozna zglosic tylko jedna wczesniej niepublikowana prace przez jednego uczestnika. Technika wykonania prac dowolna, jednak maja to byc prace handmade. Nie ma obowiazku wykonania potrawy zwiazanej tematycznie z wyzwaniem (choc byloby to mile widziane, ale rozumiem, ze nie kazdy ma zaciecie kulinarne) Linki do wpisow z wykonanymi dzielami pozostawiamy w komentarzu pod tematem wyzwania na jednym z blogow organizatorek.
3. Na blogu nalezy zamiescic aktywny banerek przekierowujacy do wyzwania, a we wpisie dotyczasym danego tematu banerek odnosny do tematu.
4. Przewiduje sie 8 spotkan cyklicznych.
5. Wyroznienia przyznaja osoby organizujace wyzwanie cykliczne  (karto_flana, Diana P., Wiola, tynka)
6. W poszczegolnych tematach przewidziane sa nagrody, osoba o najwiekszej liczbie punktow we wszystkich wyzwaniach otrzyma laczna pule nagrod ze wszystkich tematow.

Jesli wszystko jasne,  zapraszam was dzisiaj do Indii!


Indie to ogromny kraj, bardziej zaludniony niz cala Europa w sumie! Ba! To oddzielny subkontynent! Indie to bogactwo kulturowe, wielosc wyznan (na polnocy islam, w dalszych czesciach kraju hinduizm, taoizm i buddyzm), kolorowa mieszanka smakow, aromatow i zapachow. Jesli chodzi o indyjska kuchnie to wspolnym mianownikiem wszystkich regionow sa przyprawy. Jedna potrawa potrafii zawierac w sobie nawet 12 przypraw! Indyjskie sniadanie jest dosc tresciwe. Sa to glownie maczne placki z roznymi nadzieniami, czesto pikantnymi. 

A oto nasze sniadaniowo- rekodzielnicze inspiracje:

Wiola zaprasza na sniadanie w buddyjskiej swiatyni:





Wiola przygotowala kurczaka z ryzem, z groszkiem i curry, kolorowe podkladki, bajecznie kolorowa hinduska portmonetke, igielnik oraz bizuterie w hinduskim stylu. 

Diana propunuje parathe z zielonym groszkiem, igielniki w ksztalcie wiatraczkow przypominajacych modlitewne wiatraczki w hinduskich swiatyniach, oraz broszke z hinduskim sloniem.




U tynki mozecie poczestwowac sie indyjskim warzywnym curry z jogurtowo-ogorkowym dipem i przymierzyc sliczna bizuterie w bollywodzkim stylu.



A tak wyglada moje sniadanie w Indiach:




Podalam egzotyczne owoce (banany, mango, nektarynki) wraz szafranowym jogurtem i listkami miety:


Kwiaty tez sa jadalne ;) (nasturcje, pelargonia jadlna) Po przepis na moje hinduskie sniadanie zapraszam, jak zwykle do kulinarnego bloga ;) Nie moglo tez zabraknac ognia z palacej sie swiecy w hinduskim lampionie ;)



Do picia polecam herbate masala czaj z calym mnostwem hinduskich przypraw:


Przepis na herbate znajdziecie tutaj.

Mam nadzieje, ze udalo sie nam was zainspirowac. Na wasze prace czekamy do 20 sierpnia. Tym razem do puli nagrod, ktore zgarnie zwyciezca wszystkich osmiu wyzwan dokladam film  Magia zmyslow o hinduskich przyprawach i magii z Aishwarya Rai w roli glownej na podstawie ksiazki "Mistrzyni przypraw" znanej hinduskiej autorki Chitry Banerjee Divakaruni.


Pozdrowienia kochani i powodzenia w wyzwaniu :)!

(zdjecia do banerkow pochodza ze stron: http://www.4teachers.de/, http://www.germanhealthplans.com/index.php)


piątek, 18 lipca 2014

Moj typowy dzien

Dzis üpiaty dzien blogowego wyzwania na blogu Sen Mai
http://www.senmai.pl/2014/07/wyzwanie-blogowe-dzien-5-moj-typowy-dzien/

Moj typowy dzien zdominowany jest przez dzieci... ;) Czasami robie cos zawodowo, bo z rzadka dostaje zlecenia na tlumaczenia, ale wtedy i tak mozna zrobic je dopiero wieczorem. Ogolnie to brak czasu, zeby usiasc i zrobic cos w spokoju. Bo zwykle ktorys wola: mamo, albo chce mi "pomagac" i cala ta pomoc konczy sie ogromnym balaganem. No, ale dosc narzekania. Wstaje ok. w pol do 7. W weekendu mozna pospac do wpol  do 8, albo do osmej. Ubieram sie i szukuje sniadnaie, potem budze chlopakow i szykuje starszego do szkoly. Maz odjezdza do pracy, a my odprowadzamy starszego do szkoly. Po powrocie jakies pol godziny ogarniam dom, potem ogladam przez pol godziny moj ulubiony serial i dziergam. Potem jest cos do zrobienia, ogrodek, sprzatanie, albo zakupy, albo zalatwianie czegos na miescie. Kolo 11 zabieram sie za obiad, o 12 pakuje mlodszego do spania, a starszy wraca o w pol do 1 szej ze szkoly. Po obiedzie odrabiamy razem lekcje do jakiejs 3ciej. Potem wszyscy bawia sie zwykle na dworze, przed domem. Czasem uda sie podziergac cos na tarasie. Kolo 5tej wracamy do domu, ja szykuje kolacje, a dzieciaki ogladaj zwykle jakas bajke, o szostej wszyscy zjadamy kolacje, o 7mej dzieciaki ida spac. O w pol do 8smej sa w lozkach, za jakas godzine zasna. W piatki o wpol do 8smej mam proby choru. Ok 11 ja wskakuje do lozka :)

Wybaczcie malo produktywny wpis dzisiaj i to, ze zaniedbalam pisanie komentarzy u was i u siebie, ale wlasnie "dotarlo" do mnie przeziebienie od moich chlopakow i jestem wpol zywa...




czwartek, 17 lipca 2014

Ulubiona ksiazka/ film/ album muzyczny, do ktorego lubie powracac. I nieco o kamykach

To juz przedostatni dzien blogowego wyzwania:


Ulubiona ksiazka/film/album muzyczny, do ktorego lubie powracac.

Jest ich duzo i ciezko wybrac, ale skoro wybor ma pasc tylko na jedna pozycje to jest to film pt. "Wieczna milosc" z Garrym Oldmanem w roli glownej.


"To film, w którym reżyser Bernard Rose podjął próbę odpowiedzi na pytanie, kto był miłością życia Ludwiga van Beethovena. W rolę wielkiego kompozytora wcielił się Gary Oldman, przekonująco oddając całą złożoność jego zmiennej natury, która raz kazała mu być uosobieniem miłości, kiedy indziej zaś - drapieżną bestią. U boku Garego Oldmana możemy podziwiać jak zawsze piękną Isabellę Rosselini." (opis z portalu www.filmykino.pl)

Kocham ten film i za kazdym razem sie wzruszam i placze, jak bobr. To nie tylko zasluga cudownej muzyki Beethovena, ale tez niesamowicie poruszajaca historia milosci, ktora nie doczekala sie spelnienia za sprawa bardzo przypadkowego splotu wydarzen oraz ludzkich niedomowien, porywczosci, dumy... Wspaniala kreacja Garrego Oldmanna, jak juz napisalam wczesniej. Film ten ogladalam wielokrotnie i chyba nigdy mi sie nie znudzi.

A teraz zapraszam was na wyzwanie "Zrobione z mama" do Klubu Tworczych Mam



Tematem wyzwnia sa kamienie, kamyczki i kamyki:


Nie wiem, jak wasze, ale moje dzieci znosza je do domu tonami. Starszy synus wymyslil sobie muzeum kamieni. Pogrupowal wg. rodzajow i ulozyl w "salach wystawowych".



A ja postanowilam, zgromadzone "dobrodziejstwo" wykorzystac tworczo i tak oto z roznych wloczkowych resztek powstaly kolorowe przyciski do papieru:




Przydaja sie do obciazania robotkowych gazetek, gdy dziergam na tarasie i powieje silniejszy wiatr.



A to moj ulubiony fotel do dziergania na tarasie:


To zdjecie to moja propozycja do fotograficznego wyzwania Ulubione miejsce u Beaty na blogu Vademecum Bloggera. Zapraszam was rowniez do udzialu :)


Na dzisiaj sie zegnam, i do zobaczenia juz jutro. Pozdrowienia kochani :)