Szydełkuję, dziergam na drutach, rysuję i maluję, wycinam, czasem coś kleję... ;) Czasem coś uszyję... odkad pamiętam... Dodatkowo moimi pasjami sa: gotowanie, pieczenie, czytanie, pisanie wierszy, śpiew w chórze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fartuch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fartuch. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 grudnia 2016

Fartuszek

Dobry wieczór kochani, to już ostatnie chwile starego roku. Jak tam wasza działalność rękodzielnicza? Ja uszyła wczoraj w jedne wieczór fartuszek na podstawie tutorialu na blogu D.I.Y czyli  Zrób To Sam . Trwało to w sumie ponad dwie godziny. Wrzucam od razu, bo nauczona doświadczeniem z poprzedniego wpisu z kartką, raczej nie chcę sie spóźnić o 15 minut znowu...
Fartuszek prezentuje się tak:


A tu mały fotoreportaż z powstawania:

Najpierw odmierzyłam wszystkie części i wycięłam je.



To chyba zawijanie boków górnej części.


Oczywiście skończyły się nici na szpuleczce i musiałam nawijać nowe.


Przyszywanie trocka do górnej części.


Potem już zdjęć brak, bo tak się wciągnęłam w szycie. Nawet mąż mi zdjęcia zrobił, bo dzielnie mi kibicował aż do 11 w nocy ;) Jak widać za oknami juz ciemno, a moje oczka bardzo zmęczone ;)




I jeszcze kilka fotek fartuszka w świetle dziennym.





No i banerek zabawy:


No i co o nim myślicie?

Życzę wam udanej i szampańskiej zabawy sylwestrowej jutro. Oraz udanego Nowego Roku! Wszystkiego dobrego kochani! Dziękuję za wszytskie odwiedziny w moim blogu przez ten caly rok.

Pozdrawiam

środa, 29 kwietnia 2015

Wspolne czytanie i dzierganie. Uszylam fartuszek!

Witajcie! Tym razem znow bedzie narzekanie, ze malo dziergam...  Jakos to zdjecie rzeczywiscie skromne, bywalo juz o wiele wiele, wiecej prac na innych srodowych zdjeciach. Ale i oto, co sie dzieje:


Przyczyn dziergalniczego zastoju jest co nieco. Przede wszystkim zdrowotnych- znow dopadla mnie alergia, a teraz jednak co tylko mozliwe pyli. Mimo tabletek antyalergicznych ledwo co patrze na oczy. Oczy swedza mnie, ze malo co bym ich nie wydrapala nie raz  :( Sa jeszcze kropelki do oczu i troszke pomagaja. Ale i tak najczesciej wygladam, jak krolik ;) Do tego jestem potwornie zmeczona i wygladam zwykle juz tylko wieczoru i spania. W poniedzialek mialam zastrzyk odczulajacy od alergii... Troche to wszystko pomaga, ale tylko troche- po zastrzyku natomiast tak bolaly mnie rece na calej dlugosci, ze sie nie dalo dziergac. I tak oto na zdjeciu urobku z calego tygodnia pewnie tyle, co bym zrobila ianczej w 2-3 dni. Chusta idzie calkiem ladnie, zaczelam tez dziergac jakies szydelkowe elementy, z ktorych ma byc torba, pewnie jeszcze mi sie nieco zejdzie. Na zdjeciu tak jakos marynistycznie sie zrobilo, ale musze wam powiedzeic, ze latem uwielbiam ten styl, tak, ze widac juz zmiane sezonu w moim dzierganiu. Ksiazka poszla dobrze i mam juz tylko jakies 30 stron do konca. Lektura calkiem przyjemna.

Wpis powstal w ramach akcji u maknety


A skoro dziergac nie moglam, to siedzialam wczoraj i dzis nieco przy maszynie do szycia i powstal ten oto retrofartuszek.








Tyle zdjec, bo sie zdecydowac nie moglam- ogromnie mi sie podoba. Chyba polubie szycie, bo to jednak ogromnie szybki efekt. Najpierw jednak musze pomyslec, co i jak polaczyc, powycinac wszystkie czesci, prasowac. A potem, samo szycie to naprawde pestka ;)

Fartuszek zagosci  w linkowym party u Diany.




Pozdrawiam was serdecznie i ide zagladac do waszych blogow!