Szydełkuję, dziergam na drutach, rysuję i maluję, wycinam, czasem coś kleję... ;) Czasem coś uszyję... odkad pamiętam... Dodatkowo moimi pasjami sa: gotowanie, pieczenie, czytanie, pisanie wierszy, śpiew w chórze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 listopada 2017

Urodzinowo.

Witajcie urodzinowo. Nie będę się rozpisywać, dziekuję za wszytskie życzenia :)

To prezenciki od moich synków:


A tutaj muchomorki starszego:





No i potworzyli też takie stworki do powieszenia na choinkę:


Ja natomiast kupiłam sobie jakis czas temu promarkery i papier kraftowy w Acction.


Co do promarkerów, to jeszcze wszystkich nie zakupiłam, pojadę za jakiś czas może będą jakies inne kolory.

No i kolejne przydasiowe zakupy:


Dziergam dalej kocyk temperaturowy.


Tym razem pozował w jesiennej scenerii.

Niedawno wysyłałam też urodzinowe prezenty do jednej z blogowych koleżanek.

akwarelka



karteczka




This card is at the chellenges





Były też inne drobiazgi, tyle, że nie zrobiłam zdjęć.

Acha: częstujcie się ciachem.


Pozdrawiam!

wtorek, 8 września 2015

Relacja z 7mego Ogolnoniemieckiego Spotkania Czlonkow Grupy Raverly i Swieta Welny.

Obiecana krociotka relacja. Bylam w niedziele juz na samej koncowce, choc obawialam sie, czy w ogole uda mi sie tam wybrac, ze wzgledu na moja chorobe. Jeszcze dzien wczesniej lezalam po prostu plackiem- doslownie. No ale udalo sie, a okazja byla niepowtrzalna, bowiem takie spotkanie odbywa sie raz w roku. W tym roku w Regensburgu (Ratyzbonie), czyli doslownie 20 minut jazdy samochodem,  za to kolejne bedzie juz w Szwabii i raczej nie mam szans pojechac az tak daleko. No ale wracajmy do rzeczy, czyli do spotkania, ktore odbylo sie w poprzedni weekend. Oferowano wyklady, warsztaty, spotkania, kawiarenke robotkowa, byly wystawy powiazane z welna no i oczywiscie dopisaly wszelkie sklepy z wloczkami i akcesoriami do dziergania. Mnie osobiscie braklo szerszej oferty dla szydelkujacych: praktycznie nie bylo kordonkow, czy wloczek  serwetkowych itp. Podobaly mi sie warsztaty z przedzenia, bylo tez tkactwo i wiazanie dywanow, filcowanie, a nawet szycie! Zapraszam na krotka fotorelacje- impreze odwiedzilam ze starszym synkiem, ktoremu tez sie ogromnie podobalo :)

Warsztaty z przedzenia:

 
Synus od razu usiadl do kolowrotka:

 
Wystawa ras owiec i gatunkow welny:


 
wraz z eksponatami z nich udzierganymi:
 

 
Stoiska zakupowe:



Swietnie zaopatrzone:
 

Oraz moje osobiste stanowisko dziergalnicze w kawiarence dla dziergajacych:
 

No i moje zakupy- nie bylo ich wiele, bo nie potrafilam sie zdecydowac w takiej mnogosci wyboru. Z czarnej wloczki merynosowej z pewnoscia cos powstanie (chusta, szal?), a  ta zielona jest z koralikami wplecionymi i chcialam po prostu cos takiego wyprobowac.


 
Bardzo nam sie obojgu podobalo :)
 
Pozdrowienia serdeczne! :)

środa, 29 października 2014

Probki, czapki, mandala, wspolne czytanie i dzieraganie

Witajcie w srodowy wieczor :) Moj nowy koszyk na wloczki wlasnie zapelnil sie swieza dostawa wloczki- pogoda u nas zimna, ale czasem zza mgly znad Dunaju wyjrzy nieco chlodnego slonka.


A poniewaz juz chlodno to z tej wloczki ma powstac rozpinany dluzszy sweterek. Ostatnio obkupilam sie nieco na zime, oprocz tej kupilam jeszcze jedna wloczke z ktorej tez ma byc otwarty sweter- ale bez guzikow z szydelowych kwadratow. Do tego wyciagnelam alpake, ktora juz od czerwca czeka na swoja szanse. Ma byc z niej bezrekawnik z szydelkowa bordiura. Jak na razie to ja jestem w wirze robienia probek z tego wszystkiego. Na dzisiejszym zdjeciu do srodowej akcji u maknety zobaczycie zatem niektore z nich- jest juz probka szydelkowa z rozowej wloczki, jak tez probka "drutowa"z bordowej alpaki. Do zrobienia jeszcze probka z melanzowej wloczki z kropla zolci.


Probka z alpaki w szczegole prezentuje sie tak:




Bardzo latwy i przyjemny azurek :) Hmm, spedzialam nad nim ze 2 dni, troszke jeszcze azurki to dla mnie wyzsze wtajemniczenie, wiec zanim uzyskalam ten efekt bylo chyba z 10 pruc, ktorym towarzyszyl gniewne i bojowe okrzyki: "Jak ja nienawidze robic na drutach!" Az w pewnym momencie po prostu cos zaskoczylo i cala probke wykonalam w ciagu 15 minut ;) A wam jak sie ten azurek podoba? Probke sobie zachowam  i w razie co bede kontrolowac, czy wszystko jest ok. Poza tym oryginal sweterka (Z wloczki firmy Online) byl z jedwabiu, a ja mam alpake, ale mysle, ze to rownie szlachetny material i sie z pewnoscia ten wzor sprawdzi.  Po za tym w toku mam takie prace, jak filetow szydelkowy bieznik oraz azurowy szaliczek z rozowej welny, z ktorej robilam czapke- taka robotka do ktorej nie trzeba schematu i robi sie ja z glowy. Ksiazka nadal ta sama od 3 tygodni, ale hurra udalo mi sie przekroczy 100 stron! Do przeczytania pozostalo jedynie 400... ;) Moze do konca roku skoncze, co?

A wracajac do czapki, to zrobilam juz druga dla kolezanki, ktorej spodobala sie pierwsza i czeka teraz na odbior, niech kolezanka wybiera, ktora woli, bo druga zrobilam nieco inna tj. w innej konstelacji kolorystycznej paskow. Na ogrodzeniu zawisly zatem juz dwie czapki. 


A wy ktory uklad kolorstyczny wolicie? 

Jak siedzialam na tarasie z robotka, to zmarzla mi glowa, zatem porwalam jedna czapke i zalozylam:


Mimo dziurkowanego wzorku jest w niej cieplo :)

A teraz pokaze moja skonczona mandale:



Co do skonczenia to jest w niej jeszcze kupa nitek do zaszycia, ale na razie jakos nie pale sie do tego. Z mandali ma powstac poszewka na poduszke, tylna strone doszyje z materialu, jak tylko bede mogla ;)

Kurcze jakis megadlugi post mi dzisiaj wyszedl. No, ale moje dzieci maja wlasnie jesienne ferie przez caly tydzien, wiec zanadto czasu nie bylo, wiec poszlo dzis wszystko na raz. Na koniec jeszcze schemat do pokazywanej niedawno fioletowej lapki kuchennej, kilka osob bylo nim zainteresowanych.  Schemat z ostatniego numeru pisma "Peppige Topflappen".


Koniec postu! :P Na koniec, jak zwykle, pozdrowienia i podziekowania za wszystkie wasze dobre mysli i slowa :)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Po powrocie. Prezentacja wymianki limonkowo-mietowej.

Witajcie po powrocie! Ach, jak przyjemnie bylo na urlopie... Choc troche siedza mi jeszcze w kosciach i w zoladku te wszystkie przejechane kilometry... Moze nie uwierzycie, ale tym razem samochodem przez cala droge kierowalam ja. Moj slubny jechal... motorem ;) Z mijanych miast najbardziej spodobaly mi sie: Lodz (sentyment przemowil, bo to miasto moich studiow), Kluczbork (pozdrowienia Agus ;) ), Nysa, oraz czeski Trutnov, gdzie mielismy nocleg. Pobyt w rodzinnyhc stronach obwitowal w rozne spotkania: rodzina, przyjaciele :) Udalo mi sie tez spotkac moje blogowe kolezanki: Diane i KasieN. Bylo ogromnie milo :))) Jaka szkoda, ze nie mozemy widywac sie czesciej... Od Diany dostalam igielnik, o taki:


A od Kasi ksiazki, igle do frywolitek i lawendowe ciasteczka. Oj musze sie w koncu za te frywolitki zabrac...

Teraz pora pokazac prezenty z wymianki limonkow-mietowej, ktora organizowala Hubka38 na blogu bizuteryja. Wymianka dawno sie zakonczyla, nawet mozecie zaglosowac tutaj na najladniejszy prezent np. na mnie ;) ale moj prezent przybyl dopiero dzisiaj... W obliczu wszytskich slicznych prezentow przyjmuje lekko to spore opoznienie ;) Oto co otrzymalam od Marty (silija) z bloga O wszystkim/o niczym

Juz samo opakowanie bylo przesliczne, papiery wzbogaca moja kolekcje ozdobych papierow i nawet juz mam pomysl na ich zastosowanie:



 A to juz prezenty:


Zblizenia na prace Marty: podkladka pod goracy garnek o jakiej marzylam :)


w komplecie z podkladkami pod kubki lub szklanki


Sliczna roza z krepiny :)


Ogromnie dziekuje za piekne prezenty :)

A tak prezentowaly sie moje prezenty z wymianki:


Lapka kuchenna w ksztalcie limonki:


Serwetka w kolorze limonki:






oraz mietowa broszka- muszka:


Jak widac Marta "pojechala" bardziej w miete, a ja bardziej w limonke ;)

A teraz kilka dobrosci zwiezionych z urlopu. Zakupy gazetowe:


i ksiazkowe:


Z mojego gazetowego archiwum. Czy ktos pamieta jeszcze ten tytul?


A na koniec tego posta pokaze jeszcze nagrode zdobyta w wielkanocnym kulinarnym wyzwaniu Szuflady. Prawda, ze cudna?


Mam jeszcze do pokazania mnostwo wspanialych prezentow od tynki, ale one zasluguja na osobny post :)  Takze kilka moich dawnych rysunkow. Wiec o tym kolejnych postach. 

Mam nadzieje choc troche nadrobic zaleglosci u was i bywac u was i komentowac ;) Serdecznie pozdrawiam i zapraszam wciaz do mnie :)