Nieczesto dzialam na "papierowym polu". Ale dawno temu, przy okazji trzeciego hasla wyzwania kwatowego wpadl mi do glowy ten projekt. Tutaj pisalam o tym:
http://mojeszydelkoweprzygody.blogspot.de/2013/03/tulipany.html
A poniewaz jetem bardzo slowna osoba, to wreszcie po dlugim czasie udalo mi sie ten projekt wykonac. Oto moje tulipany z papieru:
Tulipanowych lisci gosinnie uzyczyla nasza orchidea domowa ;) W tle niektorych zdjec zobaczycie tez stosik moich szydelkowych gazetek i robotke- szydelkowy obrus ;) Tulipany wycinac dzielnie pomagal moj starszy synek- juz niebawem szeciolatek. Wykonal tez prezent na dzien taty, ktory tutaj jest juz na przyszly tydzien. Zdjecia nie zrobilam, pokaze nastepnym razem ;)
Tulipanki moim zdanie przentuja sie calkiem zgrabnie ;) Moze i wy zechcecie ozdobic w ten sposob dom?Co jest potrzebne do zrobienia:
- tektura
- kolorowy karton (mialam czerowny i zolty)
- nozyczki
- igla i nici w kolorze kartonu
- slomki do picia, lub patyczki
Z tektury wycinamy jeden platek tulipanowy na wzor. Nastepnie powielamy pieciokrotnie, a na koncu rzedu dajemy maly pasek ktory posluzy jako polaczenie wszystkich platkow. Wyglada to tak:
Szablon wycinamy i odrysowujemy na kolorowym kartonie. Wycinamy. Przyszywamy lacznik do konca pierwszego platka. Nastepnie przyszywamy platki na dnie kielicha. Z kolorowego kartonu wycinamy kolko i przyszywamy do dna kielicha. W kolku robimy na dole dziurke i wkladamy tak slomke lub patyczek. Na zdjeciu trzecim widac dobrze wnetrze takiego tulipana. Mam nadzieje, ze ten krotki opis jest dosc czytelny?
Na koniec krotkie wyjasnienie cod o rysowania- ja sie denerwuje w momencie rysowania. Nie tym, ze jest nieladnie, zle itp. Rysowanie wymaga ode mnie wielkiego, wielkiego skupienia. Zupelnie innego rodzaju skupienia niz przy robotkowaniu. Tu kazda zle postawiona kreska moze zmarnowac cala prace... Nie zawsze sie to udaje. Nie zawsze potrafie wytrwac nad kartonem. Dawno temu, a rysowalam jakos w szkole sredniej okreslam to jako strach przed pustym kartonem- bylo to kolko plastyczne i kartony wielkosci lawki szkolnej... Rysowalo sie godzinami- martwe natury sa cierpliwe ;) Do dzis nie potrafie skonczyc czegos za jednym posiedzeniem. Jestem zbyt niespokojna... czy sie uda... Czy moze jednak bialy karton wygra ze mna? ;)
Dziekuje za wszystkie wizyty w blogu i mile slowa. Milo mi, ze mam juz kilka wiernych czytelniczek :))