Srodowo, ostatnio przed wyjazdem. Nie bedzie mnie prawie 2 tygodnie. Wyjedzamy w niedziele. Na wyjazd zabieram tylko jedna duza robotke- zwykle tak robie. Bedzie to tym razem fioletowa, szydelkowa chusta. A na razie robie jeszcze to i czytam:
.jpg)
Wciaz ksiazka ta sama. Jakos nie moge przekroczyc magicznej granicy 50 stron na tydzien, czasem nieco wiecej, czasem mniej, ale cos tak w okolicach tej liczby pozostaje. Chyba jednak wezme ja ze soba na wakacje, choc mialam ambitne plany przeczytac przed wyjazdem. Mysle, ze przed wyjazdem skoncze dziergac bezowa torbe, zostanie tylko wszycie podszewki i zamocowanie uszu. Bambusowe uszy zobaczycie rowniez na zdjeciu. Poza tym dziergam filetowa chuste szydelkiem. Po poczatkowych problemach z rozszyfrowaniem wzoru poszla juz dosc do przodu. Na zdjeciu rowniez ksiazka o podstawach szydelkowania. Pamietacie moja nieudana brugijke? Postanowilam porzestudiowac te technike na papierze raz jeszcze i sprobowac czegos naparwde prostego, byc moze poczynie jakies proby jeszcze przed wyjazdem. Ksiazka jest dosc gruntowna jesli chodzi o szydelkowe techniki, oprocz podstaw znajdziemy tam rowniez: koronke siatkowa, irlandzka, wzory widelkowe, koronke brugijska, a takze szydelkowanie tunezyjskie. Brakuje szydelkowej makramy i szydelkowej frywolitki. Ale i tak oceniam te ksiazke bardzo wysoko. Czesto z niej korzystam w celu wyjasnienia jakis watpliwosci. Wspolne czytanie i dzierganie organizuje, jak co tydzien w srode
makneta.
A teraz pora pokazac moj witrazyk, ogromnie mi ten wzorek przypadl do gustu:
Witrazyk mial przedstawiac dwa ptaszki w czasie wschodu slonca (wtedy przeciez najczesciej spiewaja ;) ) W mojej pracy zabraklo wprawdzie koloru bialego (zastanawialam sie nad dodaniem bialych oczek), ale mam nadzieje, ze i tak jest do przyjecia, co? Bowiem jest to moja praca na sierpniowa edycje cyklicznych kolorow u
Danusi.
Witrazyk oczywisicie zawisl zaraz w oknie, w jadalni:
Musze wam powiedziec, ze sporo bylo wycinania, zawijasow i zakretasow, drobnych elementow (listki, galazki, nozki). Ale jestem calkiem z efektu zadowolona, tak, ze juz mysle nad innym witrazykiem ;)
Na poczatek pomyslam o czarnej bizuterii z elemnetami lekkiego pomaranczu i zolci. Jednak nie jestem zbyt dobra w robieniu bizuterii, to, co robie, to raczej rozne ozdoby. A potem pomyslalam o witrazyku. Czern to ogolnie moj kolor. Najbardziej lubie ubierac sie w czern od stop do glowy, choc raczej ubieram sie rzadko na czarno. Lubie tez czarna bizuterie. W oprawie czerni ozywaja moje... brwi ;) Bowiem z natury sa mocno czarne... Wlosy zas chlodno brazowe. No, ale o czerni mialo byc. Czern kojarzy mi sie z elegancja, sylwetka w czerni jest ogromnie wrazista, dobrze zarysowana, zdecydowana. Czern spryzja dobrze skrojonym klasycznym ubraniom. Ogromnie lubie czarne spodnie. Czern kojarzy sie tez z pogrzebami....
To na tyle moi kochani, zapewne jeszcze przed wyjazdem jeden wpis bedzie, a potem zobaczymy sie dopiero po 20 sierpnia.
Serdecznie pozdrawiam!