Dzis üpiaty dzien blogowego wyzwania na blogu Sen Mai
http://www.senmai.pl/2014/07/wyzwanie-blogowe-dzien-5-moj-typowy-dzien/
Moj typowy dzien zdominowany jest przez dzieci... ;) Czasami robie cos zawodowo, bo z rzadka dostaje zlecenia na tlumaczenia, ale wtedy i tak mozna zrobic je dopiero wieczorem. Ogolnie to brak czasu, zeby usiasc i zrobic cos w spokoju. Bo zwykle ktorys wola: mamo, albo chce mi "pomagac" i cala ta pomoc konczy sie ogromnym balaganem. No, ale dosc narzekania. Wstaje ok. w pol do 7. W weekendu mozna pospac do wpol do 8, albo do osmej. Ubieram sie i szukuje sniadnaie, potem budze chlopakow i szykuje starszego do szkoly. Maz odjezdza do pracy, a my odprowadzamy starszego do szkoly. Po powrocie jakies pol godziny ogarniam dom, potem ogladam przez pol godziny moj ulubiony serial i dziergam. Potem jest cos do zrobienia, ogrodek, sprzatanie, albo zakupy, albo zalatwianie czegos na miescie. Kolo 11 zabieram sie za obiad, o 12 pakuje mlodszego do spania, a starszy wraca o w pol do 1 szej ze szkoly. Po obiedzie odrabiamy razem lekcje do jakiejs 3ciej. Potem wszyscy bawia sie zwykle na dworze, przed domem. Czasem uda sie podziergac cos na tarasie. Kolo 5tej wracamy do domu, ja szykuje kolacje, a dzieciaki ogladaj zwykle jakas bajke, o szostej wszyscy zjadamy kolacje, o 7mej dzieciaki ida spac. O w pol do 8smej sa w lozkach, za jakas godzine zasna. W piatki o wpol do 8smej mam proby choru. Ok 11 ja wskakuje do lozka :)
Wybaczcie malo produktywny wpis dzisiaj i to, ze zaniedbalam pisanie komentarzy u was i u siebie, ale wlasnie "dotarlo" do mnie przeziebienie od moich chlopakow i jestem wpol zywa...

Typowy dzień "pani domu", ale widać, że świetnie sobie radzisz i jeszcze czas na dzierganie znajdujesz :-) Rzuciło mi się w oczy, że bardzo wcześnie Twoje dzieciaczki lądują w łóżkach jak dla mnie, ja póki co nie mam tak fajnie :-)
OdpowiedzUsuńStaram sie, jak moge. Ten dzien to oczywiscie optymistyczny wariant ;) A ja nie mam tak dobrze, ze obaj spia w dzien, ciesze, sie, ze choc jeden jeszcze to czyni...
UsuńTeż kiedyś śpiewałam w chórze - kościelnym, mimo, że dziś kościołowa jestem średnio ;) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńPozdrowienia :) Spiew w chorze :)
UsuńOj, żeby moje dzieci tak wcześnie lądowały w łóżkach. To byłoby cudnie. A tak wogóle to świetnie dajesz sobie radę. W organizacji pełna profeska.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Dorota
Organizacja jest, ale i czasem ona nawala. Ten dzien to oczywiscie wariant optymistyczny bardzo :)
UsuńWow..mój dzień też zdominowała Zosia...tyle, że gotuję obiad w trakcie zabawy i w biegu, bo nie siądzie na miejscu, a jest za mała, żeby bawiła się sama...gdyby ona dała mi tak podłubać...no, ale myślę, że jeszcze rok i będzie lepiej:)
OdpowiedzUsuńMoi chlopcy sa juz calkiem duzi. A moj siedmiolatek, juz dosc samodzielni, choc uwazc na nich trzeba, bo czesto jakies psikusy robia i beigaja i gonia jedne drugiego ;) Na pewno bedzie lepiej :)
UsuńPraca bez konca i na pelny etat i wszystkie 3 zmiany !Ciezko ale w kobietach sila ! :)
OdpowiedzUsuńCzasem ciezko, czasem lzej. Ciezko, bo nie ma dziadkow na miejscu... albo choc w poblizu....
UsuńWspaniale zorganizowana mama po prostu
OdpowiedzUsuńStaram sie ;)
UsuńWłasnie bardzo fajny wpis, taki życiowy. Pozdrawiam Cię gorąco i życzę dużo cierpliwości. Wspaniale, że śpiewasz w chórze. Pozdrawiam . Ania
OdpowiedzUsuń:) Dzieki, ze i taki wpis zostal zauwazony :) Cierpliwosc za mylamyi dzeicmi jest ogromnie potrzebna ;) pozdrowienia! :)
UsuńBardzo dużo rzeczy dzieje się w Twoim życiu w ciągu jednego dnia. Ale to dobrze. Fajnie, jak dom tętni życiem :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Nie nudzimy sie generalnie ;) Pozdrowienia! :)
Usuń