Zaczęłam malować te akwarele w sanatorium na początku roku a dokładnie 16 lutego. Nawet kupiłam sobie farby w Strasbourgu, ponieważ w sanatorium odpowiednich nie mieli. No i oczywiście aż do sierpnia przeleżała . Dopiero teraz- na urlopie- znalazłam spokój, nastrój i wenę żeby ja skończyć.
I join the challenge:
To zdjęcie syn zrobił :)
Wtedy miała przywołać wiosnę, a teraz już prawie koniec lata. Tak to szybko ten czas płynie…
Pozdrawiam
Ela






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziekuję za wizytę w moim blogu :)