Witajcie kochani!
Pewnie, zńow narzekac będę, ze nie mam czasu... Dwa tygodnie pracy nowej zleciały, a teraz dwa tygodnie ferii zielonoswiatkowych dzieci i na inne rzeczy prawie czasu brak.
Ksiazka znowu ta sama, az wstyd pokazywac, ale chyba nareszcie uda się włączyc turboczytanie. Robi sie chusta na drutach w tempie nader powolnym. Mialam sie tez wziąc za szycie, ale, jak na razie to nie chce mi sie tej maszynerii wyciagac...
Wpis uczestniczy w akcji u maknety.
A teraz pora pokaząc sweterek resztkowiec, zaczety chyba jakoś pod koniec stycznia. Sami widzicie, więc, jakie mam tempo ostatnio. Sezon minął, kolorystyka tez nie ta, więc pewnie dopiero jesienią i zima będe go mogła zalozyć. Nie to, że mi sie nie podoba, po prostu musi teraz poczekać.
Zdjęcia od synka:
Pozdrawiam i zmykam, bo jeszcze musze upiec tort na jutrzejsze urodziny fotografa, no a chociaż przynajmniej zacząć...




















































