Szydełkuję, dziergam na drutach, rysuję i maluję, wycinam, czasem coś kleję... ;) Czasem coś uszyję... odkad pamiętam... Dodatkowo moimi pasjami sa: gotowanie, pieczenie, czytanie, pisanie wierszy, śpiew w chórze.

czwartek, 24 lipca 2014

Gazetnik

Uff, jupi! Udalo sie, choc nie wiem, jakim cudem i moge wam pokazac gazetnik zrobiony na danusiowe siodemkowe wyzwanie. To juz ostatnie haselko i chyba musze sobie pogratulowac, bo wzielam udzial w kazdym :) A Danusia podkrecala srube z haselka, na haselko, oj tak, zebysmy sie nieco naglowkowac mogly ;) Wiec powiem wam, ze i tym razem nie bylo latwo... Od razu powiem, ze w papierowej dziedzinie nie jestem zbyt uzdolniona, no, ale co tam, moje dzielo wyglada calkiem calkiem, o tak:


Robilam to "dzielo" ponad 3 tygodnie. Pierwszy etap polegal na odnalezieniu dwoch pudelek po platkach sniadaniowych, odcieciu w poziomie bocznych czesci, oraz przycieciu kawalka tekturki w ksztalcie duzego "ucha do noszenia". Nastepnie skleilam wszystkie czesci:


To ucho bylo dla mnie szczegolnie wazne, bowiem chcialam, zeby moj gazetnik mogl sie swobodnie przemieszcac ze mna po mieszkaniu, a takze wychodzic na taras. Zwykle skladuje gazety na komodzie w jadalni, teraz latwiej zabrac te najpotrzebniejsze, gdzie tylko sie chce. Nawet dwuletni maluch juz z tym gazetnikiem "paraduje" po calym domu ;) No, ale co dalej dzialo sie z gazetnikiem? Nastepnie okleilam go ze wszytskich stron papierem do prezentow.


Brzegi i "ucho" okleilam papierowa tasma. Dodalam jeszcze na przodzie spore czerwone serduszko- powtorzylam w ten sposob jeden z motywow papieru, ktorym okleilam gazetnik. 



Pomyslam sobie tez, ze bedzie to serduszko dla Danusi. Danutko to dla Ciebie w podziekowaniu za serce i usmiech, ktore wlozylas w przygotowanie siodemkowych wyzwan :) Dziekuje serdecznie. Serduszko jest tez dla pozostalch uczestniczek, ktore stworzyly tak wiele pieknyhc i roznorodnyhc prac. Dzieki temu wyzwaniu poznalam naprawde baaardzo duuuuzo wspanialych osob i ich blogow. Na koniec jeszcze kilka zdjec gotowego gazetnika- sprawdza sie w dzialaniu :)


Tutaj jeszcze na komodzie w jadalni, gdzie skladuje gazety. A na kolejnych zdjeciach powedrowal juz do salonu (gazety w ciaglym ruchu):




Jeszcze raz dziekuje za to, ze moglam wziac udzial w tych bardzo ciekawych wyzwaniach. Tak mnie zainspirowaly, ze postanowilam zrobic wlasne wyzwanie cykliczne :) Jesli macie ochote, mozecie sie przylaczyc tutaj.


Pozdrowienia! Serdecznie dziekuje za wszystkie wizyty w moim blogu i mile slowa dotyczace moich prac. :)

środa, 23 lipca 2014

Parna sroda, czytanie i dzierganie. Top z azurem.

Wczoraj z przerwami padalo przez caly dzien, potem jak tylko wyjrzalo slonce byl ogromny skwar. Dzis wszystko paruje i duchota wielka ;) Nie pytajcie mnie co lepsze.
A oto, co sie dzieje u mnie robotkowo i czytelniczo w tym tygodniu:


Tak, jak obiecalam poprzednio wzielam sie za konczenie serwety. Idzie calkiem sprawnie, wiec pewnie za kilka dni skoncze, na przyszyly tydzien? Top skonczylam, ale zostalo nieco wloczki, wiec postanowilam zrobic z niej torbe. Kochane kolezanki, pomyslalm, zeby na dole powtorzyc azur z topu (top zaraz pokaze). Jak myslicie, czy to dobry pomysl? Zaczelam tez kolejnego drobiazdzka szydelkowego (tego z ciemnej wloczki) i pewnie sie sam jakos tak mimochodem udzierga ;) Mam tez nieco szycia i chowania nitek, ale akurat sie te rzeczy nie pokazaly na zdjeciu... Czytelniczo tak sobie-przeczytalam jakies 50 stron, ogolnie cos malo czasu na czytanie, maluchy na dworze szaleja... Moze jednka uda sie przeczytac w tym tygodniu wiecej, bo ksiazka naprawde wciaga :)


Wspolne czytanie i dzierganie u maknety :)

A teraz pora pokazac moj top z azurem, ktore dzielnie dziergalam podczas kilu ostatnich srodowych spotkan. Jak nic przyda sie na te upaly :)




Dekolt i pachy zostaly wykonczone szydelkowymi oczkami rakowymi.
 A tu jeszcze jedno zdjecie, tym razem na "ludziu" :) Kolor topu najbardziej wierny oryginalowi na zdjeciach w plenerze :)



A na koniec zapraszam was jeszcze do mojego cyklicznego wyzwania Sniadanie na Swiecie. 



Tym razem spotykamy sie w Indiach.


Wszystkiego dobrego kochani i pozdrowienia bardzo sloneczne :)

niedziela, 20 lipca 2014

Nasze Sniadanie na Swiecie. Indie. Zaproszenie do cyklicznego wyzwania

Dzis chcialbym was zaprosic do blogowej zabawy w ramach naszego cyklicznego wyzwania:


Kilka raz juz udalo mi sie spotkac z wami na moim blogu w roznych miejscach na swiecie: W kwietniu bylismy razem w Paryzu i w Wiedniu, a w czerwcu na Capri. Dosc spore zainteresowanie tymi spotkaniami i wspolpraca z trzema moimi blogowymi kolezankami zaowocowala powstaniem cyklicznego wyzwania na ten temat- Sniadanie na Swiecie (Banerek powyzej). Czy mielibyscie ochote wziac udzial? Serdecznie zapraszam. Zapisac mozna sie u mnie lub u pozostalych organizatorek wyzwania. Tutaj zasady naszych dzialan:
1. Udzial moga wziac osoby posiadajace bloga o tematyce zwiazanej z rekodzielem.
2. Prace uczestniczace w wyzwaniu maja byc zrobione  w terminie podanym w danym temacie wyzwania, zwiazane scicsle z tematem, nigdzie wczesniej niepublikowane. Praca musi byc zwiazan z podanym tematem wyzwania. Mozna zglosic tylko jedna wczesniej niepublikowana prace przez jednego uczestnika. Technika wykonania prac dowolna, jednak maja to byc prace handmade. Nie ma obowiazku wykonania potrawy zwiazanej tematycznie z wyzwaniem (choc byloby to mile widziane, ale rozumiem, ze nie kazdy ma zaciecie kulinarne) Linki do wpisow z wykonanymi dzielami pozostawiamy w komentarzu pod tematem wyzwania na jednym z blogow organizatorek.
3. Na blogu nalezy zamiescic aktywny banerek przekierowujacy do wyzwania, a we wpisie dotyczasym danego tematu banerek odnosny do tematu.
4. Przewiduje sie 8 spotkan cyklicznych.
5. Wyroznienia przyznaja osoby organizujace wyzwanie cykliczne  (karto_flana, Diana P., Wiola, tynka)
6. W poszczegolnych tematach przewidziane sa nagrody, osoba o najwiekszej liczbie punktow we wszystkich wyzwaniach otrzyma laczna pule nagrod ze wszystkich tematow.

Jesli wszystko jasne,  zapraszam was dzisiaj do Indii!


Indie to ogromny kraj, bardziej zaludniony niz cala Europa w sumie! Ba! To oddzielny subkontynent! Indie to bogactwo kulturowe, wielosc wyznan (na polnocy islam, w dalszych czesciach kraju hinduizm, taoizm i buddyzm), kolorowa mieszanka smakow, aromatow i zapachow. Jesli chodzi o indyjska kuchnie to wspolnym mianownikiem wszystkich regionow sa przyprawy. Jedna potrawa potrafii zawierac w sobie nawet 12 przypraw! Indyjskie sniadanie jest dosc tresciwe. Sa to glownie maczne placki z roznymi nadzieniami, czesto pikantnymi. 

A oto nasze sniadaniowo- rekodzielnicze inspiracje:

Wiola zaprasza na sniadanie w buddyjskiej swiatyni:





Wiola przygotowala kurczaka z ryzem, z groszkiem i curry, kolorowe podkladki, bajecznie kolorowa hinduska portmonetke, igielnik oraz bizuterie w hinduskim stylu. 

Diana propunuje parathe z zielonym groszkiem, igielniki w ksztalcie wiatraczkow przypominajacych modlitewne wiatraczki w hinduskich swiatyniach, oraz broszke z hinduskim sloniem.




U tynki mozecie poczestwowac sie indyjskim warzywnym curry z jogurtowo-ogorkowym dipem i przymierzyc sliczna bizuterie w bollywodzkim stylu.



A tak wyglada moje sniadanie w Indiach:




Podalam egzotyczne owoce (banany, mango, nektarynki) wraz szafranowym jogurtem i listkami miety:


Kwiaty tez sa jadalne ;) (nasturcje, pelargonia jadlna) Po przepis na moje hinduskie sniadanie zapraszam, jak zwykle do kulinarnego bloga ;) Nie moglo tez zabraknac ognia z palacej sie swiecy w hinduskim lampionie ;)



Do picia polecam herbate masala czaj z calym mnostwem hinduskich przypraw:


Przepis na herbate znajdziecie tutaj.

Mam nadzieje, ze udalo sie nam was zainspirowac. Na wasze prace czekamy do 20 sierpnia. Tym razem do puli nagrod, ktore zgarnie zwyciezca wszystkich osmiu wyzwan dokladam film  Magia zmyslow o hinduskich przyprawach i magii z Aishwarya Rai w roli glownej na podstawie ksiazki "Mistrzyni przypraw" znanej hinduskiej autorki Chitry Banerjee Divakaruni.


Pozdrowienia kochani i powodzenia w wyzwaniu :)!

(zdjecia do banerkow pochodza ze stron: http://www.4teachers.de/, http://www.germanhealthplans.com/index.php)


piątek, 18 lipca 2014

Moj typowy dzien

Dzis üpiaty dzien blogowego wyzwania na blogu Sen Mai
http://www.senmai.pl/2014/07/wyzwanie-blogowe-dzien-5-moj-typowy-dzien/

Moj typowy dzien zdominowany jest przez dzieci... ;) Czasami robie cos zawodowo, bo z rzadka dostaje zlecenia na tlumaczenia, ale wtedy i tak mozna zrobic je dopiero wieczorem. Ogolnie to brak czasu, zeby usiasc i zrobic cos w spokoju. Bo zwykle ktorys wola: mamo, albo chce mi "pomagac" i cala ta pomoc konczy sie ogromnym balaganem. No, ale dosc narzekania. Wstaje ok. w pol do 7. W weekendu mozna pospac do wpol  do 8, albo do osmej. Ubieram sie i szukuje sniadnaie, potem budze chlopakow i szykuje starszego do szkoly. Maz odjezdza do pracy, a my odprowadzamy starszego do szkoly. Po powrocie jakies pol godziny ogarniam dom, potem ogladam przez pol godziny moj ulubiony serial i dziergam. Potem jest cos do zrobienia, ogrodek, sprzatanie, albo zakupy, albo zalatwianie czegos na miescie. Kolo 11 zabieram sie za obiad, o 12 pakuje mlodszego do spania, a starszy wraca o w pol do 1 szej ze szkoly. Po obiedzie odrabiamy razem lekcje do jakiejs 3ciej. Potem wszyscy bawia sie zwykle na dworze, przed domem. Czasem uda sie podziergac cos na tarasie. Kolo 5tej wracamy do domu, ja szykuje kolacje, a dzieciaki ogladaj zwykle jakas bajke, o szostej wszyscy zjadamy kolacje, o 7mej dzieciaki ida spac. O w pol do 8smej sa w lozkach, za jakas godzine zasna. W piatki o wpol do 8smej mam proby choru. Ok 11 ja wskakuje do lozka :)

Wybaczcie malo produktywny wpis dzisiaj i to, ze zaniedbalam pisanie komentarzy u was i u siebie, ale wlasnie "dotarlo" do mnie przeziebienie od moich chlopakow i jestem wpol zywa...




czwartek, 17 lipca 2014

Ulubiona ksiazka/ film/ album muzyczny, do ktorego lubie powracac. I nieco o kamykach

To juz przedostatni dzien blogowego wyzwania:


Ulubiona ksiazka/film/album muzyczny, do ktorego lubie powracac.

Jest ich duzo i ciezko wybrac, ale skoro wybor ma pasc tylko na jedna pozycje to jest to film pt. "Wieczna milosc" z Garrym Oldmanem w roli glownej.


"To film, w którym reżyser Bernard Rose podjął próbę odpowiedzi na pytanie, kto był miłością życia Ludwiga van Beethovena. W rolę wielkiego kompozytora wcielił się Gary Oldman, przekonująco oddając całą złożoność jego zmiennej natury, która raz kazała mu być uosobieniem miłości, kiedy indziej zaś - drapieżną bestią. U boku Garego Oldmana możemy podziwiać jak zawsze piękną Isabellę Rosselini." (opis z portalu www.filmykino.pl)

Kocham ten film i za kazdym razem sie wzruszam i placze, jak bobr. To nie tylko zasluga cudownej muzyki Beethovena, ale tez niesamowicie poruszajaca historia milosci, ktora nie doczekala sie spelnienia za sprawa bardzo przypadkowego splotu wydarzen oraz ludzkich niedomowien, porywczosci, dumy... Wspaniala kreacja Garrego Oldmanna, jak juz napisalam wczesniej. Film ten ogladalam wielokrotnie i chyba nigdy mi sie nie znudzi.

A teraz zapraszam was na wyzwanie "Zrobione z mama" do Klubu Tworczych Mam



Tematem wyzwnia sa kamienie, kamyczki i kamyki:


Nie wiem, jak wasze, ale moje dzieci znosza je do domu tonami. Starszy synus wymyslil sobie muzeum kamieni. Pogrupowal wg. rodzajow i ulozyl w "salach wystawowych".



A ja postanowilam, zgromadzone "dobrodziejstwo" wykorzystac tworczo i tak oto z roznych wloczkowych resztek powstaly kolorowe przyciski do papieru:




Przydaja sie do obciazania robotkowych gazetek, gdy dziergam na tarasie i powieje silniejszy wiatr.



A to moj ulubiony fotel do dziergania na tarasie:


To zdjecie to moja propozycja do fotograficznego wyzwania Ulubione miejsce u Beaty na blogu Vademecum Bloggera. Zapraszam was rowniez do udzialu :)


Na dzisiaj sie zegnam, i do zobaczenia juz jutro. Pozdrowienia kochani :)

środa, 16 lipca 2014

Wspolne czytanie i dzierganie. 10 rzeczy, ktore lubie i 10 rzeczy, ktorych nie lubie

Wspolne czytanie i dzierganie u maknety. Oto moje postepy w tym tygodniu:


Niewielkie... :(  Brugijka wykonczyla mnie, a i tak nie wyszla, tak, jak powinna. Sporo sie juz nauczylam w tej technice, jednak prace nad nia odkladam na termin nieokreslony ;) Brugijke mozna obejrzec w poprzednim poscie. Tak sie jakos od kilku postow do dziergania zmobilizowac nie moge. Mam wrazenie, ze stoje w miejscu... Nadal robie top z azurem, po skonczeniu ktorego mam zamiar dokonczyc bezowa serwete.  Doszalam do wniosku, ze nie bede zaczynac nic wiekszego zanim nie ukoncze tej serwety, ktora i tak jest juz pokaznych rozmiarow. Przerobilam juz ok. 50 rzedow i zostalo tylko 8. Na plus mozna zaliczyc to, ze zaczelam nowa ksiazke "Zaklete rewiry" Henryka Worcela. Pamietacie ten film z Markiem Konratem pod tym samym tytulem (ekranizacja ksiazki)? Swietny byl!


A teraz pora na kolejne zadanie blogowej zabawy:


10 rzeczy, ktore lubie i 10 rzeczy, ktorych nie znosze.

1. Lubie morze, szum, fale, zapach, te bezkresna , nieokielznana i niczym nieograniczona nature. Moglabym po prostu usiasc i siedziec nad brzegiem morza godzinami.
2. Lubie spiewac w chorze. Lubie proby, wystepy, czy tez tylko nasze rozmowy. Te niesamowite harmonie, w ktorych tworzeniu moge uczestniczyc, czynnie. Spiew to wg. mnie jednak cos lepszego, niz gra na instrumencie.  Szkoda, ze nie posiadam wyksztalcenia nuzycznego z prawdziwego zdarzenia...
3.Lubie dziergac! Oczywiscie :) Najlepiej szydelkowac i to jakies duze projekty.
4. Lubie moj warzywny ogrodek i to co w nim rosnie. Lubie krzatac sie po ogrodku, a potem zjadac te niesamowite smakowitosci. Smakuja zupelnie inaczej niz te ze sklepu. Chocn lubie tez zimowy odpoczynek od ogrodka ;)
5. Lubie pisac i wysylac pocztowki z roznych zakatkow swiata. Co za tym idzie lubie podrozowac. Podroz to jak wyjazd do zupelnie innego swiata. Najchetniej staram sie dogadac z tubylcami w ich jezyku. Jak na razie poleglam tylko na Wegrzech ;)
6. Lubie wieczorem wypic herbate i poogladac robotkowe gazetki. Nigdy mi sie nie znudza. 
7. Lubie piec domowy chleb. Nic nie moze sie rownac ze smakiem i zapachem domowego chleba!
8. Lubie sluchac lokalnego radia. Najczesciej Anntene Bayern.
9. Lubie czytac. Tj. czytac musze, nie wyobrazam sobie dnia bez czytania, chocby kilku stron i nie potrafie zrozumiec, ze ktos nie czyta zadnej ksiazki.
10. Lubie czekolade :) Choc ostatnio staram sie ograniczac...


1. Nie znosze, gdy mnie ktos ignoruje. Juz nawet nie chodzi o dobre wychowanie np. odpowiadanie dzien dobry na dzien dobry, ale rowniez samo czekanie na to, az ktos laskawie mnei zauwazy, gdy akurat usiluje cos powiedziec doprowadza mnie do szalu!
2. Nie lubie sadzonych jajek i na miekko.Oraz kogla-mogla.  Ogolnie podchodze z respektem do nie do konca zagotowanch jajek. Z tego wzgledu nieco nieufnie podchodze do tyramisu i lodow...
3. Nie lubie pruc podczas dziergania. Zwlaszcza tych rzeczy dzierganych na drutach. Choc prucie to tez czesc dziergania...
4. Nie lubie lata, ktore nie jest prawdziwym latem. Jakiejs dziwnej burzowej i deszczowej pogody...
5. Nie lubie, gdy psuja sie jakies sprzety od tak. np. nagle przestaje "chodzic" komputer, albo psuje sie zmywarka, nie wiadomo czemu...
6. Nie lubie plotek. Bez komentarza...
7. Nie lubie, gdy ktos pozycza rzeczy i ich nie oddaje :(
8. Nie lubie kataru i zasypiania z zatkanym nosem ;(
9. Nie lubie brudnych toalet.
10. Nie lubie ludzi wiecznie niezadowolonych i ciagle narzekajacych.
Uff, dobrnelam do konca ;)

Mam nadzieje, ze o was wszytsko dobrze i zaprszam juz jutro na kolejny dzien blogowej zabawy.

wtorek, 15 lipca 2014

Nieudana brugijka i dlaczego bloguje

Nie wiem, czy powinnam wam pokazywac rzeczy, ktore mi sie nie udaly. Musze jednak przyznac, ze technika koronki brugijskiej sprawila mi sporo problemow i sporo musze jeszcze pocwiczyc. Postanowilam moja probe w tej technice zachowac i ewentualnie w przyszlosci poodgladac sobie troche, zeby nie popelnic tych samych bledow. Wiem, gdzie sa bledy, jednak nie wiem, jak do nich doszlo. Prawdopodobnie pomylilam sie w liczeniu rzedow... Na razie bede odpoczywac od tej techniki, choc i tak sporo juz sie nauczylam... A teraz dla was zadanie z serii: "Odkryj 5 bledow i zaznacz..." ;)


Dzis drugi dzien blogowej zabawy:


Dlaczego bloguje?

Nie wiem? Od dawna nosilo mnie do pisania, jako dziecko i nastolatka pisalam pamietnik, robialam zeszyty, do ktorych wklejalam ciekawe zdjecia, przepisy, cos tam pisalam (taka namiastka bloga?). Do tej pory zdaza mi sie pisywac wiersze. Internet daje dodatkowo mozliwosc wymiany mysli z innymi uzytkownikami. Podoba mi sie kreowanie mojego bloga, pokazywanie moich prac i uczestniczenie w blogowych zabawach.

Pozdrowienia kochani :)