A w niej....
... moja maszyna do szycia!!!! Hurra! Marki Lucznik- teraz mozecie zgadywac ile ona ma lat i z tego wywnioskowac ile lat mam ja ;) Dostalam ja kiedys od babci-krawcowej i nawet nauczylam sie szyc najprostsze rzeczy. Babcia podarowala mi ja w nadzieji, ze przejme rodzinna tradycje szycia, chyba ten moment nadszedl. Gdy bylam u rodzicow akurat odwiedzila nas ciocia tez... krawcowa! Odpalila maszyne i wszystko dziala jak nalezy. Moja starsza latorosl ruszala pedalem i szyli, jak szaleni ;) Uszyli woreczek na buty :) Doswiadczone blogowe szyjace kolezanki- co mi radzicie uszyc na "pierwszy ogien"?
Poza tym przyjechaly te oto materialy prasowo-ksiazkowe:
Oraz moje bardzo dawne rysunki:
Rysunki w calosci pokaze wam w osobnym poscie.
A to juz zakup tutejszy, wczorajszy, z ktorego ma powstac bolerko na lato z krotkim rekawem:
Zabiore sie za to niebawem, moze sie wreszcie cieplej zrobi?
Dzis Dzien Dziecka spedzony w deszczu tutaj:
Wystawa dinozaurow! W sam raz dla moich urwisow!. Jeszcze na oslode deszczowego dnia dostali po kawalku przepysznego czekoladowego ciasta i teraz zadowoleni sobie smacznie spia :)
Po przepis zapraszam was do mojego kulinarnego bloga: Babka potrojnie czekoladowa
Wszystkim naszym milusinskim zycze: Wszystkiego najlepszego!
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)





.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)