Tak wlasnie wyglada moja kamizelka na bazie kola. Wciaz jakby przypomina spora serwete, co? Ale musicie mi uwierzyc na slowo, ze po wlozeniu rak w "dziury na rece" (jedna widzicie po lewej stronie), ta "serweta" uklada sie na ciele ;) Do konca jeszcze troche pozostalo... Zielona wloczka bedzie przerobiona na ocieplacz do imbryka w wersji wiosennej- zaczne dzierac juz w marcu. A jesli macie ochote na udzial w zimowej to zapraszam tutaj Ksiazke tez zaczelam juz nowa- przeczytalam jakies 30 stron. Traktuje o Chinach w ostatnim wieku- w czasach zacieklego komunizmu. Lube czytac o innych kulturach, a chinska jest zupelnie inna od europejskiej. Zapowiada sie ciekawie. Jedna z moich nowych zakladek, ktore wam niedawno pokazywalam tez juz znalazla zastosowanie, jak widac :)
Musze troche pryzspieszyc, bo musi byc jeszcze sporo, sporo dluzszy.
Wszystkich uczestniczacych we wspolnym dzierganiu szala zachecam do dodania najnowszych linkow do wpisow z postepami waszej pracy u konca posta.
Serdecznie pozdrawiam i zycze zdrowia dzisiaj w szczegolnym wymiarze i ilosciach ;) Duzo, duzo, duzo! :)
.jpg)

.jpg)
Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia!! Sama już powoli z przeziębienia wychodzę... Wyobrazić sobie kamizelkę mogę łatwo, bo sposób robienia trochę moje żółte szczęście przypomina i pamiętam jak na początku to mało kształtna praca, kolorki fajnie dobierasz ;-)) Szal zapowiada się pięknie Twój. Och! Wystarczy inna włóczka, inny kolor i każdy nasz szal wygląda zupełnie inaczej ;-))
OdpowiedzUsuńOgladalam zolte szczescie- przesliczna :) Kolorki to wszytskie resztkowe oczywiscie, ale jakos ladnie sie w fioletowej tonacji dobraly :) Pozdrawiam :)
UsuńMnie tez ostatnio dopadlo przeziebienie i postanowilam sobie, ze wezme sie za siebie: po prostu wiecej ruchu. A ta kamizelka (serweta) ma przesliczne zestawienie kolorow. Pozdrawiam Hardaska
OdpowiedzUsuń:) ja mam nadzieje, ze z wiosna sie nareszcie te przeziebienia skoncza. Moje chlopaki trzymaja mnie w ruchu non stop ;) Pozdrawiam :)
UsuńJa (odpukać w niemalowane) jakoś się trzymam w tym sezonie, brało mnie choróbsko tylko w pierwsze zimne dni (październik?).
OdpowiedzUsuńŻyczę zdrowia!
Ale zazdroszcze :) Choc nie powiem, przez cala jesien nic mi nie bylo ;) Pozdrawiam!
UsuńKamizela zapowiada się rewelacyjnie. Kuruj się i wracaj do zdrowia . Polecam Ci czosnek naturalny antybiotyk. Śmierdzi ale skuteczny.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMam tez czosnekw kapsulkach, ciekawe, czy tak samo skuteczny ;)
Usuńzdrówka. kamizelka sie zapowiada bardzo ciekawie.
OdpowiedzUsuńDzieki :) Zobaczymy, jaki bedzie efekt koncowy :)
UsuńKamizelka zapowiada się intrygująco.A Twój szal już teraz wygląda wspaniale, super są te kolorki! A czy mogę wiedzieć ile ma cm szerokości? Ja również życzę dużo zdrówka i pozdrawiam! :-)
OdpowiedzUsuńDzieki :) Szal ma szerokosc 50 cm i ejst robiony szydelkiem 2,5, wiec wyglada jeszcze bardziej filigranowo niz oryginal ;)
UsuńChoróbsko się wszędzie teraz panoszy, do mnie do pracy też zagląda, więc nie wiem czy się uchowam :/
OdpowiedzUsuńZdrowiej, zbieraj siły :)
A dziergani Ci idzie świetnie jak na chorobowy stan ;) Przepięknie się kolory układają na wspólnym szalu!
Jakies wirusy potwornie zlosliwe ;) Uchowaj sie, uchowaj ;) Dziergam jak tylko moge ;)
UsuńZdrówka życzę dla całej rodzinki. Z maluchami tak już jest, u nas kiedyś było to samo, a zdarza się nawet teraz:) jak podrosną, na pewno będą odporniejsze.
OdpowiedzUsuńwidac kamizelkę, to znaczy ja widze oczami wyobraźnie, bo już takie oglądałam:) układają się pięknie na osobie. Szal przyrasta, a to najważniejsze. "Córka rzeki", gdzies musiałam czytać o tej książce, bo na pewno znam tytuł.
Anka
Kiedys wreszcie ppodrosna ;) Ksiazka ciekawa :) Polecam :) Pozdrawiam :)
UsuńSzal ma bardzo ładne kolorki. Kamizelki sporo przybyło i fajnie wychodzi. Mnie najwięcej czasu i włóczki pożarły te ostatnie okrążenia.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci dużo, dużo zdrowia
ps. U mnie tabletki to ostateczność. Najpierw próbuje się ratować: nalewką propolis na spirytusie lub syropem czosnek+ cytryna (własnej roboty), jak to za mało kupuję u znajomej kapsułki czosnku z tymiankiem z firmy Forever. Wyżej wymienione sposoby są skuteczne na 90%. Mąż i dzieci ratują się tak samo, dzięki czemu bardzo rzadko odwiedzam aptekę.
Gorąco pozdrawiam Dorota
Ja tez juz jestem na osttanich- robilam kiedys z tego wzoru... rekawy do bolerka i pamietam, ze tez nie poszlo to zbyt szybko... Ja zwyle ratuje sie miodem, cytryna itp, zilowymi herbatkami z lipy, dzikiego bzu, malin... Ale czasem bywa, ze ejdnak musi byc silniejszy srodek. Pozdrawiam i dziekuje Dorotko :)
UsuńDużo zdrowia życzę! Oby choroba nie zabrała chęci do dziergania, bo to już by totalna masakra była… ;)
OdpowiedzUsuńKamizelkę z chęcią zobaczyłabym na modelce :)
Dziergam, dziergam, tylko w nieco wolniejszym tempie... ;) Na modelce bedzie jak juz skoncze :)
UsuńPiękne kolory ma Twoja kamizelka! Super zdjęcie! Jest na nim wszystko, czym się ostatnio zajmujesz, łącznie z zestawem uzdrowicielskim. Pozdrawiam. Dana
OdpowiedzUsuńZetsaw uzdrowicielski podzialal ;) Pozdrawiam :)
UsuńI ja po pigułkowych przejściach. Powtarza mi się regularnie co dwa tygodnie. Jakieś marne prace wykonuję, ale tak naprawdę, nie mam się czym chwalić
OdpowiedzUsuńWspolczuje w chorobie... ;)
UsuńAle bedzie Sliczna ta kamizelka Suuper juz teraz wyglada :) Elu Zdrowka Duuuuzo Duuuuzo Posylam Ci !!!! :) Zdrowiej i juz nie choruj !!!! :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJa lubie takie etniczne klimaty i ciesze sie, ze nie tylko ja :) Pozdrawiam! :)
UsuńKamizelka wygląda interesująco , szalik również wychodzi piękny. Zdrowia życzę i pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńDziekuje :) pozdrawiam :)
UsuńKamizelka coraz bardziej kamizelkę przypomina ;p w końcu ma dziury na ręce^^ Ale chyba sama bym się nie odważyła w tak szalonych kolorach się pojawić ;) Książka wydaje się ciekawa i faktycznie opowiada o kraju dla nas egzotycznym i o czasach, niby nie tak znowu odległych, ale dla wielu to już historia.
OdpowiedzUsuńDal ozywienia jednolitego stroju bedzie, jak zanlazl :) Ksiazka ogromnie ciekawa- polecam, choc trzeba mocnych nerwowow...
UsuńJa naprawdę myślałam, że to jest nie doszyta serwetka, ale jestem pozytywnie zaskoczona, bo jako kamizelka może być naprawdę super. Czekam na końcowy efekt. Życzę Ci dużo zdrówka i nie dawaj się tak chorobom, kopnij je, wiesz w co :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Dorota.
Mysle, ze uda mi sie niebawem skonczyc, choc tez jestem z gatunku, co kilka srok za ogon trzymaja ;) Pozdrawiam!
UsuńZdrowia, dużo bardzo! też w pierwszej chwili pomyślałam, że to serweta, i to robiona w częściach, które potem zszywasz jakoś ... ale pomysł, że to kamizelka dużo bardziej mi się podoba! Bardzo drastyczne te komunistyczne Chiny? to chyba książka na silną odporność psychiczną ...
OdpowiedzUsuńSerweta w czesciach? Ciekawy pomysl :) Musze wyprobowac nastepnym razem :)Ksiazka dla ludzi o silnych nerwach,a le ciekawa mimo to :)
UsuńZdrówka, zdrówka! Szal, jak naciągniesz, na pewno ma więcej, więc można się pocieszyć, a czasu szmat. :) Też tak mam, że robię kilka rzeczy naraz. :) Pozdrawiam ciepło. :)
OdpowiedzUsuńNo mysle, ze skoncze, damy rade, nie?
UsuńNo oczywiście , że kamizelka :) a ja się blondynka jedna zastanawiałam po spojrzeniu na zdjęcie czemu ta serwetka ma dziurę z lewej strony ;)
OdpowiedzUsuńNo dziure ma :) Zobaczymy jak sie serweta na ludziu ulozy :)
UsuńDziergadełka już prezentują się fajnie, ale przede wszystkim to zdrówka Wam wszystkim życzę!
OdpowiedzUsuńDzieki :) To ja sobie to zdrowko wydziergam :)
UsuńHerbatka to zawsze , nie tylko przy przeziębieniu. Zdrowia dużo żebyś miała siły na robótki. Serdeczności.
OdpowiedzUsuńTo cherbatka z dzikiego bzu :) Pozdrawiam :)
Usuń